Data: , Źródło: Dzień Dobry Oborniki, Oborniki

Dyskusja, do której doszło na przedświątecznej sesji Rady Miejskiej jest poniekąd potwierdzeniem, że obornickie schronisko dla zwierząt jest "solą w oku" byłych burmistrzów. 

Kto wiesza psy na schronisku?

Najczęściej z inicjatywy obecnych radnych A. Rydzewskiej i B. Bukowskiego wraca pod obrady temat "Azorka" a raczej atak na schronisko obecnej opozycji  i doszukiwanie się w tym temacie "dziury w całym".

Tym razem, temat jako pierwsza, podjęła była burmistrz, która w czasie swoich rządów prawie w ogóle nie interesowała się  tutejszym przytuliskiem. Wezwała do odpowiedzi obecną kierownik "Azorka" Iwonę Indrę,  dopytując się o tzw. czipowanie psów, o pieniądze, przeznaczone na podwyżki najniższych pensji pracowników o przyjęcia psów z poszczególnych gmin... sugerując tendencyjnie, że coś w działalności schroniska nie gra. Pani kierownik rzeczowo i konkretnie odpowiedziała na wszystkie zadane pytania, w tym to, że schronisko może poszczycić się ogromną adoptowalnością, oraz to, że  chcąc oszczędzać, czipuje wyłącznie psy wyadoptowywane, w  pełni udowadniając, że podejrzenia Rydzewskiej są całkowicie bezzasadne. Ta jednak zaczęła dopytywać o program czipowania wszystkich psów w gminie, co leży w obowiązkach wydz. Ochrony Środowiska UM, nie rozumiejąc, że w gestii schroniska leży wyłącznie czipowanie BEZPAŃSKICH PSÓW.

Do dyskusji dołączył B.Bukowski, pytając o samochody firmy Solaris, które służą bezpańskim psom, sugerując jednocześnie, iż słyszał, że jeden z samochodów parkuje na terenie "Azorka" a jego utrzymanie (paliwo i obsługa techniczna) jest opłacana z budżetu schroniska. Pani kierownik potwierdziła te informację, odnosząc się do samochodu - chłodni, niezbędnego do przewozu żywności, dodając, że obsługę techniczną (naprawy, serwis, ubezpieczenie itp.) opłaca firma Solaris. Szybko jednak okazało się, że Bukowskiemu chodziło o samochód do przewozu zwierząt, który jest w dyspozycji i na potrzeby prezesa TOZ-u, pani Aleksandry Mokrzyckiej.  Tu Bukowski nie trafił bo na ten samochód gmina ani schronisko nie łoży żadnych środków.

Nie mając punktów zaczepienia, B. Bukowski zaczął doszukiwać się w budżecie schroniska ukrytych kosztów i niegospodarności w jego utrzymywaniu i przyjmowaniu psów z innych gmin. Mocne argumenty i wyliczenia  pani Iwony, potwierdzone przez skarbnika gminy, udowodniły jednak, że przyjmowanie psów z zewnątrz obniża cenę utrzymania bezdomnych psów z gminy Oborniki. Odnosiło się wrażenie jakby Bukowski na podstawie własnych praktyk doszukiwał się nieprawidłowości w działalności Azorka. Dla przykładu przypomnijmy, że w czasie, kiedy sam był burmistrzem opłacał np. z budżetu schroniska osobę, która pracowała w zieleni miejskiej. Z budżetu schroniska opłacał również media budynku,  w którym były mieszkania komunalne, siedziba powiatowej weterynarii czy prywatny zakład weterynaryjny. Wiemy też, że rozliczenia z gminami, które dostarczały swoje psy do Obornik,  budziło wiele wątpliwości gdyż były w nich np. koszty karmy, która była bezpłatnie przekazywana "Azorkowi", czy koszty leczenia i szczepień, których się w ogóle nie wykonywało.  Wynika z tego jasno, że uprawianie nieprawidłowości pod płaszczykiem schroniska, B.Bukowski zna z autopsji.

Bezsensowne gardłowanie o schronisku nie obyło by się bez wymądrzania się młodszego z radnych Bukowskich, Damiana. Ten w zakresie swojej wiedzy o nieruchomościach zarzucił, że przedstawione przez panią Indre i panią skarbnik koszty utrzymania schroniska są przekłamane.  Twierdził on, że w koszty należy wliczyć również stratę, którą ponosi gmina za niewynajmowanie terenu, na którym znajduje się schronisko, zapominając przy tym, że gmina nie jest jednostką dochodową i że opieka nad bezdomnymi zwierzętami jest zadaniem własnym gminy.  Ktoś z sali, idąc tokiem myślenia, Damiana Bukowskiego zauważył, że przez 8 lat czyli okres w którym dziś doszukujący się błędów, radni sprawowali władzę również dopuszczali do strat dla gminy na niewynajmowaniu tego terenu.  Zaproponowano, by wyliczyć  straty za minione 5 lat, do których dopuszczała również była władza.

Opozycja w swym zacięciu jeszcze bardziej  rozgorzała. B.Bukowski wskazywał, że najbardziej opłacalna byłaby likwidacja "Azorka" (sam doprowadził schronisko do stanu, przypominającego rakarnię gdzie zwierzęta żyły w urągających warunkach, gdzie zakazano ich leczenia, szczepienia i sterylizacji). (patrz foto z tamtego okresu). Za takie postępowanie prawo polskie przewiduje wysokie kary w tym karę więzienia. Ówczesnemu burmistrzowi się upiekło.  Do dyskusji dołączył radny Ilski, dociekając - jakim prawem pani kierownik schroniska,  pieniądze pozyskane z adopcji przeznaczyła na podwyżki dla pracowników? Dyskusja na ten temat nabrała absurdalnego charakteru. Tę kwestię zakończono wnioskiem o zamknięcie dyskusji i racjonalnym upomnieniem opozycji przez radną Renatę Wąsowicz.

Brygida Małecka 



Źródło:


Gorące tematy



Dołącz do nas. Oborniki Online na:

Twitter logo Facebook logo


Bogać się, rozwijaj swoje umiejętności, poprawiaj relacje z rodziną i przyjaciółmi korzystając z wiedzy ekspertów.
Kliknij, aby zobaczyć więcej ciekawych pozycji książkowych.

Ocena tego artykułu: +7 (+7 , -0)


|   Polecam   |   Nie polecam   |  

Komentarze:

Antylopa
Data: 12.01.2013 19:51:19

Bzdury i dyrdymały Bukowskiego na szczęście nie są już użyteczne i nikomu nie przydatne nawet psom.


home broker
Data: 13.01.2013 12:56:08

Nic dodać nic ująć,gnida parszywa i tyle.


Dodaj komentarz

Imię:


Komentarz:






Najnowsze tematy
Gorące tematy
Gorące dyskusje

STATYSTYKI ARTYKUŁÓW

Dzisiaj przeczytano: 1914

Wczoraj: 1113

Ogółem: 13 071