Data: , Źródło: Dzień Dobry Oborniki, Oborniki

Do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka jednego z obornickich osiedli i poprosiła o pomoc. Była już z tą sprawą w spółdzielni na policji i w prokuraturze. Niestety, nie rozwiązało to problemu, który niemal co noc fundują jej sąsiedzi.

Zwrócenie uwagi nasiliło złośliwość

Wszystko zaczęło się w połowie 2009 roku. Pani Barbara ma piękne, trzypokojowe mieszkanie w bloku. Jest osobą spokojną i raczej zgodną. Niestety, nie ma szczęścia do sąsiadów, którzy zajmują lokal piętro wyżej. Nie przestrzegają oni bowiem norm współżycia, obowiązujących w budynkach wielorodzinnych. Kłótnie awantury i hałas jest tam niemal na porządku dziennym. Nawet kiedy nie ma sąsiadów ciszę domu zakłóca zamknięty samotnie na wiele godzin, pies. Z psem związana jest jeszcze jedna dokuczliwość dla pani Basi. Sąsiedzi często zamiast wyprowadzić psa, wystawiają go na balkon, gdzie ten załatwia swoje potrzeby. Skutkiem tego jest ściekający mocz psi wprost na balkon pani Basi. Nie pomogły również wielokrotne interwencje policji. Kiedy pani Barbara, nie wytrzymując dłużej, ośmieliła się zwrócić im uwagę, złośliwości sąsiadów znacznie się nasiliły. Dodajmy jeszcze, że w ciągu 1,5 roku zalano 14 razy mieszkanie pani Barbary. Każdorazowy remont przeprowadzała na własny koszt, gdyż winowajca nie był i nadal nie jest ubezpieczony.

Nawet wyrok sądowy nie załatwił problemu

O zaistniałej sytuacji może świadczyć teczka pełna próśb o interwencje i pomoc. I tak w czerwcu i w sierpniu 2009 roku p.Barbara kieruje prośbę o interwencję do Obornickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Upomnienia administratora budynku nie przynoszą rezultatu. W tym czasie wielokrotnie interweniuje również policja w sprawie m.in. zakłócania ciszy nocnej. Na początku listopada 2009 pani Barbara oraz inni lokatorzy składają oficjalne pisemne doniesienie na policji. Po niespełna miesiącu działania w tej sprawie podejmuje obornicka prokuratura. Wyrok Sądu z 3 marca 2010 roku, uznaje właścicielkę mieszkania winną zarzucanych jej czynów i skazuje na 100zł grzywny i 50zł kosztów sądowych. Nie wiemy, czy kara była zbyt niska, czy upór złośliwych sąsiadów zbyt duży, bo balangi, hałasy i bijatyki nie tylko nie ucichły ale się nasiliły a zaledwie 2 tygodnie po wyroku, pani Barbara stwierdziła celowe uszkodzenie auta. - Odnoszę wrażenie jakby sąsiedzi z góry specjalnie i z pełną premedytacją chcieli mi utruć życie. Oprócz hałasu w postaci głośnej muzyki, krzyków i kłótni niemal codziennie w nocy jakby na przemian do 2.00, 3.00, 4.00 rano walą w podłogę lub w kaloryfery - mówi ze łzami w oczach pani Barbara - nie mam już na to sił, jestem jednym, wielkim kłębkiem nerwów. Oczywiście w rozmowie z innymi wypierają się wszystkiego, udając niewinnych. Po sprawie w sądzie pani Barbara jeszcze kilka razy zwracała się z prośbą o pomoc do Zarządu Spółdzielni. - Rzeczywiście wielokrotnie, zarówno poprzez administratora jak i bezpośrednio pismem ostrzegaliśmy i napominaliśmy tych lokatorów o zaprzestania takiego zachowania - mówi prezes Spółdzielni - nie pomogło nawet pozbawienie ich statusu spółdzielców. Z powodu dużych zaległości czynszowych  będziemy tej rodzinę wykwaterowywać z zasobów spółdzielczych. Musimy jednak poczekać na lokal socjalny, który zostanie im przydzielony z gminy.

Jest sposób, który może zadziałać

Aż trudno uwierzyć, że na taki problem nie ma sposobu a uciążliwi lokatorzy robią co chcą, nie przestrzegając żadnych norm. Pani Barbara z jednej strony myśli o tym, aby się wyprowadzić ze swojego, pięknego mieszkania, byle dalej od horroru, który zafundowali jej sąsiedzi. Z drugiej strony jednak chciałaby pozostać w mieszkaniu, którego jest właścicielem od początku jego istnienia. Zdaje się, że ma ona pomysł na zastosowanie pewnego rozwiązania i z naszą pomocą jest szansa, by uciążliwi lokatorzy zaprzestali swoich ohydnych, złośliwych praktyk terroryzowania niczemu niewinnych sąsiadów oraz ponieśli konsekwencje swojego dotychczasowego zachowania. Wierzymy, że pani Barbarze wystarczy sił wytrzyma jeszcze trochę w tym "sąsiedzkim horrorze"

Gdzie czasy, w których śpiewało się... "Jak dobrze mieć sąsiada..."?

Brygida Małecka



Źródło:


Gorące tematy



Dołącz do nas. Oborniki Online na:

Twitter logo Facebook logo


Bogać się, rozwijaj swoje umiejętności, poprawiaj relacje z rodziną i przyjaciółmi korzystając z wiedzy ekspertów.
Kliknij, aby zobaczyć więcej ciekawych pozycji książkowych.

Ocena tego artykułu: -2 (+1 , -3)


|   Polecam   |   Nie polecam   |  

Komentarze:

Do Bridżet
Data: 29.12.2010 21:53:52

Małecka chce zbawiać świat. Zacznij chińska podróbko od uzupełnienia swojego wykształcenia - te jedynie PODSTAWOWE. Każdy z nas ma swoje problemy, więc daruj sobie z zaśmiecaniem nas swoimi wypocinami. Co do Pilarskiej, to te babsko widzi jedynie czubek własnego nosa. Poza tym Panią Prezes z zasady większość spółdzielców i niespółdzielców ma głęboko w czterech literach więc jej upomnienia, gdyby pisane były na bibule mogłyby służyć jedynie jako papier toaletowy, tak samo jak do podcierania tyłka służyć może "Dzień Dobry Oborniki".
Pozdrawiam.


magosia66
Data: 21.04.2011 11:23:59

Pani Brygido,
czy moze mi Pani podać ten sposób?
Ja mam jeszcze gorszy problem z sąsiadami, bardzo mnie interesuje, jak mogłabym odzyskać spokój.
Już nie daje rady znosić impertynencji moich sąsiadów.

Pozdrawiam i z góry dziekuję,

Małgosia


Dodaj komentarz

Imię:


Komentarz:






Najnowsze tematy
Gorące tematy
Gorące dyskusje

STATYSTYKI ARTYKUŁÓW

Dzisiaj przeczytano: 1914

Wczoraj: 1113

Ogółem: 13 071